Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wolontariat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wolontariat. Pokaż wszystkie posty

stycznia 07, 2017

Warsztaty teatralne dla bezdomnych i... dla Ciebie? Jak poczuć się POTRZEBNYM?

Warsztaty teatralne dla bezdomnych i... dla Ciebie? Jak poczuć się POTRZEBNYM?
Witajcie,

Najpierw trochę mało optymistycznie, ale szczerze.

Ostatnia połowa zeszłego roku była dla mnie stopniowo rozpędzającym się kołem. Toczyło się najpierw ze mną, kurczliwie trzymającą się szprych, a potem zaczęło mnie tam już duchowo ubywać. Nie mogłam znieść prędkości i tego, że nie mam na nią żadnego wpływu. Nic. Hamowanie awaryjne za pomocą nóg, które świetnie sprawdzało się na kajakowych spływach w chaszczach, także nie przynosiło ulgi, a wręcz przeciwnie - pokancerowaną skórę. Zaczęłam coraz częściej wypadać i poddawać się wizji, że to siła koła będzie od teraz sterować tym, co teoretycznie powinno należeć do mnie. I zaczęłam się zastanawiać:

 Czy to możliwe, że dziś mam problem z rzeczami, które kiedyś nie wprawiałyby mnie w tak rozległy paraliż i były do pokonania?

Co takiego istniało wtedy we mnie, że po prostu DAWAŁAM RADĘ?


I wreszcie: Czego mi brakuje?



Nieoczekiwanie znalazłam odpowiedź w opisie mojego profilu na książkowym portalu...


Gwiazda ze spalonego teatru


Przez wiele lat byłam w grupie teatralnej, która zajmowała się pantomimą. Równocześnie zaczęłam wtedy też przygodę ze szczudlarstwem. Bardzo wciągnęłam się w teatr i, nie zdając sobie wtedy z tego sprawy, to właśnie przynależność do grupy i zbieranie uśmiechów i oklasków, trzymało mnie wtedy w ryzach i pomagało podchodzić do wszystkiego z większym dystansem. Po kilku latach istnienia nasza grupa musiała jednak zostać rozwiązana, a temat odłożyłam do szuflady ZAPOMNIANE. Leżał tam dokładnie 6 lat, w czasie których jakiś czas grałam w zespole metalowym, wybrałam klasę w liceum, zdałam maturę i studiowałam. Do dnia gdy trafiłam na ogłoszenie zamieszczone przez pewien teatr.





Przeglądałam kilka ofert zajęć, ale jedna uderzyła mnie najmocniej. Warsztaty teatralne dla bezdomnych. Przez wzgląd na moje upodobanie do tego, co różne, zaczęłam przeglądać zdjęcia z tych spotkań i nie mogłam przestać się uśmiechać. Ale, ale... Przez chwilę jednak ciężko mi było uniknąć sceptycyzmu. Co te zajęcia zmienią w ich życiu? Nie znajdą za nich pracy, mieszkania. Nie załatwią dokumentów. Nie pomogą w odnowieniu kontaktów z rodziną, która być może czeka i byłaby w stanie pomóc w powrocie do normalności.

Dziś całkiem rozumiem ten pomysł. Tak samo z polecaniem wolontariatu osobom bezrobotnym. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak prowokacja - człowiek, który stracił pracę powinien zamiast szukać nowej chodzić gdzieś i pomagać innym. Za darmo?... Tylko czy nigdy nie doświadczyliśmy ze strony innych takich uczuć, które nigdy nie mogłyby być zastąpione przez pieniądze? Czy poczucie własnej wartości, bezpieczeństwo i co najważniejsze, poczucie misji i tego, że jestem potrzebna, nie powinno być jako punkt wyjścia do późniejszych działań?

Wolontariat czy te zajęcia to nie czynności, które zajmują całe dnie. A mogą dać duuużo więcej pożytku niż całe dnie wyłącznie przesiedziane przed komputerem w poszukiwaniu ofert pracy.
Gdybym kilka lat temu miała tą świadomość, myślę, że pomogłabym kilku osobom, które miały problem by uporać się same z sobą w czasie utraty pracy i uświadomienia sobie marnych szans na znalezienie kolejnej. Gdy najprostsza rada to ZNAJDŹ NOWE ZAJĘCIE zamiast bardziej pomocnej ZNAJDŹ NOWE ZAJĘCIE, DZIĘKI KTÓREMU BĘDZIESZ CZUŁ SIĘ POTRZEBNY. Wydaje mi się, że wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy z tego jak bardzo potrzebują poczucia, że są potrzebni i że to nie jest żadna słabość, a coś dzięki czemu myśli się o sobie lepiej i ma przez to więcej siły do podejmowania prób zmiany swojego życia.

Co stało się potem?

Znalazłam grupę, do której mimo obaw (nowe miasto, ludzie, miejsca, nowe wszystkooo) PO PROSTU dołączyłam. Naprawdę, było czymś pięknym, móc cieszyć się ponownie z brania udziału w rzucaniu niewidzialną piłeczką, tworzeniem swojej postaci przestrzennie gestami powiększając i zmniejszając tu i ówdzie ciało i wielu innych ćwiczeniach, o których zapomniałam.

Okazało się, że jestem w stanie szybciej wrócić do równowagi, gdy zwyczajnie mam sferę, w której jestem ceniona. Że nieprzyjemny ton pani, z którą zmuszona jestem rozmawiać telefonicznie po raz kolejny, rusza mnie już zdecydowanie mniej niż przed powrotem "na scenę". Że mam punkt odniesienia, które mi brakowało, żeby puścić do siebie oczko i umniejszyć wszystko co negatywne, a skupić się na wyolbrzymianiu pozytywów.

Piszę to, bo może wśród Was są także osoby, które odłożyły w zapomnienie coś, co sprawiało im frajdę i pomagało się odstresować. Obawiam się, że przy dzisiejszej prędkości świata nie mamy możliwości żyć bez stresu, więc warto byłoby sobie przypomnieć i zmotywować się do podjęcia najważniejszego kroku - zadbania najpierw o siebie!


Co myślicie o takich pomysłach? Co sprawia, że Wy czujecie się potrzebni i zmotywowani do działania?:)

grudnia 28, 2016

6 zalet TUMBLRA, o których być może nie myślałeś

6 zalet TUMBLRA, o których być może nie myślałeś
Witajcie!




Czy kojarzycie TUMBLR? Ktoś spuścił w dół zawstydzony wzrok?:D Początkowo zupełnie nie widziałam sensu w udostępnianiu zdjęć dodanych przez inne osoby. Przyzwyczajona do blogowania naprawdę nie umiałam tego poczuć aż pewnego dnia założyłam konto, bo spodobało mi się utrwalanie chwil za pomocą obrazów. Okazało się, że tumblr to nie tylko zdjęcia idealnie narysowanych brwi, odkrytych brzuchów albo w moim przypadków nieco mroczniejszych strojów i mniej popularnej muzyki. W tym zamieszaniu "śmiesznych" gifów i tych nieszczęsnych tumblr girls, odkryłam wiele ciekawszych możliwości!



1. ANGIELSKI

Przeglądając obserwowane blogi w wolnej chwili, chcąc nie chcą, jestem zmuszona do tłumaczenia różnych cytatów i tablic, które są po angielsku, jak większość treści zamieszczanych na tej stronie. Kilka miesięcy temu rozszerzyłam to też o obserwację niemieckich blogów jako mentalny volksdeutsch i czasem czuję niemałą dumę gdy rozumiem cytaty:D 



To naprawdę ciekawa droga, żeby nie zapominać języka a również ćwiczyć go, sprawdzając w słowniku jakieś nieznane słówka. Cała ta opcja jest o tyle fajna, że oprócz wrzucanych obrazków można też znaleźć różne typowo pamiętnikowe wpisy, które wymagają większego skupienia na treści. Albo kosmicznych historii jak ta o śwince Lulu:D Nie wspominając już o genialnych projektach czy osobach, które poznałam właśnie przez to, że ludzie z innych krajów udostępnili informacje o nich w ciekawej dla mnie formie:)


Nieprzypadkowy cytat...

 2.Cytaty

Choć jestem raczej typem, który stara się zawsze zrobić jak najwięcej bez pomocy i przeważnie odrzucał podobne drogi motywacji, to tworzenie takiego motywującego spisu zdań jest dla mnie naprawdę fajną sprawą. Używając różnojęzycznych cytatów i obrazków można stworzyć coś co naprawdę potrafi poprawić humor albo przypomnieć dokąd idę, gdy nie mam chwilowo siły.




3. Motywacja do nauki

Moja nauka do matury była bardzo wspierana przez możliwość dzielenia się postępami na tumblr i wymianie ich z innymi osobami, które się przygotowywały. Powstała specjalna kategoria STUDYBLR po wpisaniu której można znaleźć ogrooom blogów, których autorzy codziennie dodają zdjęcia swoich list TO DO, biurek zawalonych papierami i notatek, podpisanych tak, że czujesz, że czas z zakończeniem przeglądania tego co ktoś wrzucił i wzięcia się do roboty. Istny raj dla zwolenników nauki, ale też naprawdę wielka pomoc gdy program przerasta ilość danego na opanowanie czasu, za oknem jest ciemno i jedyne na co ma się ochotę to spać, spać, spać...



Nie wspominając już o podejmowaniu wyzwań typu 100 productive days i różnych podobnych akcji, w których czując się jak cegiełka, wiesz, że musisz dać z siebie więcej! Największe grupy, które spotkałam to uczniowie szykujący się na studia medyczne, ale są też rzesze wybierające się na inne kierunki. To ciekawe zobaczyć jak wiele trudu wkładają niektórzy w przygotowania do końcowych egzaminów, mając na celu np. dostanie się na kierunki typu pielęgniarstwo, co u nas często kojarzy się z kierunkiem dla osób, które nie dostały się na "coś lepszego" i z braku laku wybierają ten.





4.  Poznawanie zagranicznych studentów różnych profesji


W czasie około maturalnym byłam tym szczególnie zainteresowana, ale obecnie także czasem to robię. Mam na myśli wpisanie kierunku studiów, który mnie interesuje albo typu uczelni. Zdjęcia dodawane na tumblr można otagować, więc wpisując np. hasło "PHARMACY", "UNIVERSITY" i podobne, łatwo znaleźć studentów tych kierunków, którzy udostępnili swoje zdjęcia z zajęć, fragmenty notatek albo jakieś przemyślenia. To w moim przypadku jest bardzo motywujące gdy można zobaczyć migawki z zajęć albo praktyk.



W Polsce wybierając studia poleca się kilka pseudo czołowych kierunków, a wszystkie inne traktuje raczej z rezerwą, bo praca po nich jest "z reguły" ciężka do znalezienia. Miło jest zobaczyć ludzi którzy bez takiego społecznego nacisku studiują sobie coś odległego od medycyny czy prawa i żyją tym lekko, bez ciężaru NA PEWNO NIE BĘDĘ MIAŁ PRACY. Redukcja stresu zapewniona!

5. Akcje

Po maturze miałam czas na porzucenie nauki, ale tumblr został mi w nawyku i szukałam tam zrzeszeń osób, które pomagają innym, na początku postanawiając, że spróbuję w tym w czym byłam wówczas najbardziej - w nauce. To super projekty, które łączą użytkowników z całego świata, żeby mogli pomóc sobie w jakiś sposób w trudnych dla nich przedmiotach. Choć wydaje mi się, że chodzi tam przede wszystkim o zmotywowanie kogoś do nauki. Mimo wszystko naukę matmy czy chemii wyobrażam sobie dość ciężko w przypadku dwóch osób, dla których angielski jest drugim językiem, a jedna z nich ma naprawdę potężne braki. Mi niestety nie udało się na to załapać, bo dowodząca jedną z takich grup, do której chciałam należeć dziewczyna, odpisała dopiero po kilku miesiącach gdy byłam ponownie zawalona nauką na studiach... Ale na szczęście zauważając, że nie odpisuje zaangażowałam się w swój pomysł, o którym opowiem przy okazji innego posta:)

6. Po prostu SZTUKA

Czasem pomysłowość ludzi mnie zadziwia, a na tumblrze obserwując wybraną grupę osób, prościej jest dostarczyć sobie czegoś robiącego wrażenie niż przekopując facebooka i wszystko co wrzucili znajomi i znajomi znajomych... Zawsze bardzo poprawia mi humor otwartość wyobraźni innych osób. Poniżej dwa przykłady:





Czy mam jakieś ALE? 

Jedno, znaczące. Ale batalię o wydobycie moich myśli z tego tematu stoczę w osobnym poście:)

 
A Wy jesteście także zwolennikami TUMLBR czy macie inne zdanie?

Wszystkie użyte w poście obrazy -> tumblr

Copyright © 2016 Hansownie , Blogger