stycznia 26, 2018
stycznia 21, 2018
stycznia 19, 2018
stycznia 17, 2018
Nie mam głowy
Nie mam głowy do papieru,
dziś naprawdę nic nie mogę.
Czuję, że sam dotyk kartek
Mnie wprowadzi w wielką trwogę.
Może Jutro, może kiedyś
Się odważę i przełamię.
Może za kilka tygodni
W dłoni papier mej zostanie.
Już nie będę żyć wymówką
Brak skupienia zniknie trwale
Oczy chętniej będą patrzeć
A mózg pamięć dni tych zatrzeć
Wiatr zawieje i kalendarz
Puści w świat kartkę namolną
A ja na niej stworzę rady
Jak spełnioną być i wolną.
dziś naprawdę nic nie mogę.
Czuję, że sam dotyk kartek
Mnie wprowadzi w wielką trwogę.
Może Jutro, może kiedyś
Się odważę i przełamię.
Może za kilka tygodni
W dłoni papier mej zostanie.
Już nie będę żyć wymówką
Brak skupienia zniknie trwale
Oczy chętniej będą patrzeć
A mózg pamięć dni tych zatrzeć
Wiatr zawieje i kalendarz
Puści w świat kartkę namolną
A ja na niej stworzę rady
Jak spełnioną być i wolną.
stycznia 15, 2018
Spust szybszy niż odpust
Metaliczny posmak w ustach kiedy lufa jest już w środku
Nie ma końca ten akt zbrodni, boję się go już nie broniąc.
Jeszcze miejsce jest na ścianie, zaraz przy obrazie przodków.
Tyle miejsca, tyle kresek, zmieścić by się mogło wzajem goniąc
Mieszcząc nowe doświadczenia, dając start dla nowych wątków
A na kreskach jak na rękach ja leżący, resztki łez roniąc.
Nie ma końca ten akt zbrodni, boję się go już nie broniąc.
Jeszcze miejsce jest na ścianie, zaraz przy obrazie przodków.
Tyle miejsca, tyle kresek, zmieścić by się mogło wzajem goniąc
Mieszcząc nowe doświadczenia, dając start dla nowych wątków
A na kreskach jak na rękach ja leżący, resztki łez roniąc.